wtorek, 30 maja 2017

Ukryta kamera



W ostatnich latach jesteśmy świadkami upowszechniania się wykorzystywania nowych narzędzi technicznych do sprawowania nadzoru nad jednostką oraz regulowania rzeczywistości społecznej. Wśród różnych narzędzi służących zbieraniu informacji na szczególną uwagę zasługują kamery monitoringu. 

(P) Pytanie: Czy według Ciebie monitoring jest czymś złym, czy wręcz przeciwnie?
(O) Odpowiedź: W cywilizowanym świecie obowiązywać powinny pewne zasady. My Polacy, mieszkamy w kraju, w którym obywatele mają prawa i obowiązki. Jeśli chcemy należeć do tej społeczności powinniśmy przestrzegać pewnych reguł. Kamery i ogólnie rozumiany monitoring stanowi pewną strefę, która daje poczucie „bezpieczeństwa”. Jeżeli przestrzegamy zasad i nie mamy nic do ukrycia, to nie powinny one stanowić dla nikogo problemu. W końcu są one po to, aby ludzie czuli pewien „respekt”. Dla mnie monitoring jest czymś na co się zgadzamy już przez samo wyjście z domu, jest to według mnie przyzwolenie na monitorowanie nas. Opuszczamy wtedy własny świat, w którym możemy robić co chcemy i wkraczamy do świata reguł i norm. Zasada jest prosta. Jeśli nie mamy nic do ukrycia i nie robimy nic wbrew ogólnie przyjętym normom to nie powinniśmy czuć się ani trochę ograniczeni przez monitoring.


P:
Czy odczuwasz przez to dyskomfort? Nie czujesz się czasami obserwowana? W końcu za tymi kamerami często siedzą ludzie, np. w markecie.
O: Nie odczuwam ani trochę dyskomfortu. Szczerze mówiąc, to nawet ich nie zauważam. Częściej czuję się obserwowana przez ochroniarzy. W kamerach widzę maszynę, która nie ma uczuć, nie odczuwa emocji i nie wyrabia sobie o mnie zdania. Natomiast ochroniarz jest człowiekiem, który jednak coś sobie myśli. To bardziej mnie krępuje. Swoiste wyobrażenie kamery sprawia, że czuję się swobodnie. Poza tym, w końcu nie robię nic złego.

P: Czy był w Twoim życiu taki moment, że byłaś zła, że wynaleziono kamery?
O: Jeśli chodzi o to, czy popełniłam jakieś wykroczenie albo błąd, który zarejestrowały kamery to mogę się przyznać, że zdarza mi się przechodzić na czerwonym świetle. Jak wiadomo, na większości skrzyżowań czy przejść dla pieszych jest monitoring, ale on mnie nie powstrzyma. Liczę się z tym, że jest to wykroczenie, jak nazywają to organy ścigania, z drugiej strony chciałabym móc dokonać samodzielnie wyboru kiedy i gdzie przejść przez ulicę. W końcu jesteśmy jednak homo sapiens, a to podobno oznacza, że myślimy. W tej kwestii mam mieszane uczucia, ale tylko w tej. Jeśli robimy coś, co wykracza poza kwestie nas samych i dotyczy osób trzecich, powinniśmy zrozumieć, że możemy być nagrani. Np. jeśli spowodujemy wypadek samochodowy, powinniśmy liczyć się z tym, że istnieją dziś kamery, nie tylko te na ulicach, ale kierowcy także w trosce o samych siebie instalują je w samochodach. To zapewnia możliwość dowiedzenia prawdy i zaoszczędzeniu sporej ilości czasu, który mógłby być zmarnowany na wielu rozprawach sądowych. Co prawda nie daje nam to stu procentowego bezpieczeństwa, ale jest bezpieczniej niż gdyby nie miałoby ich być w ogóle.

P: A jakie masz zdanie na temat popularnych w dzisiejszych czasach internetowych aplikacji i korzystania z nich? Czy używasz „Snapchata”, „Instagrama” lub „Facebooka”? Nagrywasz i umieszczasz filmy ze swoją osobą w roli głównej?
O: Owszem posiadam konto na Facebooku i Instagramie, ale nie zamieszam filmów ze swoim udziałem. Nie czuję potrzeby dzielenia się ze światem tym co robię w domowym zaciszu. Jeśli wychodzę z domu to nie widzę problemu w tym, że jestem „monitorowana”, w końcu wychodzę do ludzi, ale nie oznacza to, że rejestruję też to co robię w domu i umieszczam w sieci. To już dla mnie zbyt wielkie angażowanie kamery w moje życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rejs przez życie

Człowiek z pasją, to osoba, która połknęła bakcyl namiętności i przeszywają ją dreszcze na samą myśl o jej realizacji. To jest miłość, któ...